Sudety MTB Challenge - prolog - Błędne Skały

Niedziela, 22 lipca 2012 | dodano: 05.08.2012 | Rower:Mbike Ultimate Carbon | temp ˚ dst8.40/6.50km w00:44h avg11.45kmh vmax0.00kmh HR 168/200

Półtora roku temu, jesienią 2010 roku, kiedy miałem na swoim koncie dwa górskie maratonu na dystansie mega (ciężka Głuszyca i błotnista Rabka), podjałem decyzję, że chcę jechać wyścig etapowy. Zdecydowaliśmy się z Gustawem, że pojedziemy razem etapówkę Sudety MTB Challenge. Ostatecznie, w roku 2011 zmienilismy z Pawłem plany i wystartowaliśmy w Beskidy MTB Trophy - zdecydował czynnik logistyczny i finansowy. Co się jednak odwlecze, to nie uciecze. Zimą 2011, zaplanowaliśmy, że w sezonie 2012 pojedziemy obie etapówki - w czerwcu MTB Trophy, a w lipcu wycieczkowo MTB Challenge, wszak sudeckie trasy mają opinię zdecydowanie łatwiejszych i szybszych. Decyzja zapadła, wpisowe opłacone, nie ma odwrotu. Jedziemy w teamie, to będzie próba znajomości;)

Zimowo-wiosenne przygotowania nie przyniosły poprawy kondycji i nie ukrywam, że w tym sezonie jeżdżę zdecydowanie poniżej oczekiwań. Start w MTB Trophy to była gorzka pigułka do przepłknięcia. Miałem w głowie jednak lipcowy start w Sudetach, nadzieję, że będzie dobrze. Sudety MTB Challenge jest specyficznym wyścigiem - każdy etap jest otwarty i finiszuje w innym miejscu niż start, konieczne jest zatem transportowanie bagażu, codziennie śpi się w innym miejscu. Na szczęscie dosłownie tydzień przed startem na wspólny wyjazd zdecydowal się Jarek - w podjęciu tej decyzji pomogła mu informacja o odwołaniu Carparthii. Jedziemy razem z Gustawem i Jarkiem i plan jest taki, że nasze bagaże transportuje samochodem Jarka jedna z dziewczyn z biura zawodów.

Wyjazd tradycyjnie dzień przed zawodami. Wyjeżdżamy w sobotę, wieczorem wyrobiliśmy się jeszcze z odebraniem pakietów startowych w biurze zawodów w Kudowie Zdroju. W pakiecie opaska na rękę z numerem, numer na kierownicę, profile etapów i roadbook. Ściganie zaczynamy w niedzielę krótkim prologiem pod górę. Spodziewam się szutrówek i asfaltu.

W dniu startu mamy dużo czasu - start dopiero po 14, my z Pawłem jedziemy dokładnie o 14:11, Jarek późno, bo dopiero po 15. W szkole poznajemy Romka (znajomy Jarka z Carpathii), Janusza i wielu innych zakręconych riderów. Przed startem zjadamy pyszny obiad i robimy rozgrzewkę. Jedziemy pierwszy kilometr trasy. Jestem w szoku, bo prolog zaczyna się mocnym podjazdem w mokrym lesie. Po ostatnich opadach trasa jest miękka i śliska. W miasteczku zawodów panuje świetna atmosfera, wielu turystów nam kibicuje. Przed startem spotkaliśmy Jurka z teamu:) W końcu nadchodzi godzina naszego startu.

Ruszamy bardzo mocno, za mocno. Na podjeździe spalam się totalnie, ale zaciskam zęby i kręcę mocno. Paweł trzyma tempo. Szybko doszliśmy zawodników przed nami. Mijamy odcinek po łące, śliski podjazd po trawie i strome podejście na Urwisko Beaty. Kawałek wąskim singlem po grani, wyprzedzają nas dwa zespoły - mocni hiszpanie i chyba niemcy. Krótki, ale bardzo szybki i wąski zjazd, przejazd łąką i znów jedziemy pod górę. Przez kolejne kilometry rywalizujemy z estończykami z Veloclubbers. Trasa prowadzi twardymi drogami zniszczonymi płynącą wodą i zanieczyszczonymi połamanymi gałęziami. Dopiero po kilometrze- dwóch jedziemy szybką szutrówką, krótki odcinek z kamieniami i wyjeżdżamy na asfalt. Mam zapas w nogach, dlatego biorę od Pawła bidon i motywuję go do mocnego deptania w korby. Asfaltowy odcinek pnie się w górę, ale szybko doprowadza nas na metę.

Obaj jestesmy padnięci. 8km sprint dał nam mocno w kość. Dopiero po kilku minutach, wypiciu kilku kubków powerade i rozmowach m.in. z Eweliną Ortyl wracamy do Kudowy. Zjeżdżamy asfaltami. Robi się chłodno, na szczęście zabrałem wiatrówkę. Po zjechaniu do Kudowy dopingujemy Jarka na pierwszym podjeździe.

Wynik prologu nie zachwyca, wiemy z Pawłem, że mogło być lepiej, z drugiej zaś strony, tak krótki etap o niczym nie przesądza, przed nami 5 dni jazdy po górach. Kudowa Zdrój zrobiła na nas świetne wrażenie, szczególnie Park Zdrojowy. Podobnie pozytywne wrażenie wywołuje atmosfera panująca w szkole - coś zupełnie innego niż na Beskidy MTB Trophy, gdzie czuć ściganckie napięcie każdego dnia. W naszej sali śpi m.in. Paweł Urbańczyk startujący w mixie z Kasią Sową, w sali obok jest Ewelina Ortyl i Wojtek Kozłowski. Do późnego wieczora w szkole wszyscy rozmawiają, najwidoczniej każdy, podobnie jak my, nie może się doczekać startu jutrzejszego etapu:)


Kategoria 000-050, Góry, Imprezy / Wyścigi, Mbike, W towarzystwie, MTB Challenge


komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa emchl
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]